Kategoria: Biznes w internecie

Biznes w internecie oraz zarabianie w internecie coraz bardziej zyskują na popularności, również coraz więcej osób zajmuje się budowaniem biznesu w sieci. Jeśli cenisz sobie wolność, lubisz się uczyć nowych rzeczy, jesteś osobą silnie zmotywowaną, masz cel i wizję, to powinienieś rozważyć poważnie czy biznes w internecie, to nie jest coś dla ciebie. Tutaj znajdziesz sporo wartościowych artykułów w tym zakresie.

  • Freelancer czyli jak można zarobić na mediach społecznych

    Freelancer czyli jak można zarobić na mediach społecznych

    Praca z domu oferuje ogromny potencjał rozwoju, jednak może przysporzyć również sporo niedogodności.

    Bez odpowiedniej znajomości wybranego środowiska biznesowego i zasad w nim panujących, możesz się zniechęcić zanim Twoja kariera na dobre nabierze wiatru w skrzydła. Zarabianie w sieci to przede wszystkim walka ze swoimi słabościami wymagająca niezliczonych pokładów samodyscypliny.

    O czym musisz pamiętać? Jakie inicjatywy wybierać? Co właściwie jest najważniejsze dla freelancera? Zobacz poniżej, co Cię czeka, gdy zaczniesz liczyć tylko na siebie.

  • Fakt #1 Właściciele stron internetowych zarabiają najwięcej na reklamie natywnej

    Fakt #1 Właściciele stron internetowych zarabiają najwięcej na reklamie natywnej

    Reklama natywna jest doskonałym wyborem dla każdego wydawcy, który chce zmaksymalizować zyski ze swojej strony internetowej. Zarobi na niej więcej niż na standardowych reklamach. Ten rodzaj marketingu nie jest nachalny, ani agresywny i wspaniale wpasowuje się do treści portalu internetowego. Spośród wszystkich aktualnych firm zajmujących się reklamą natywną, z pewnością należy wyróżnić ADnativ.

    Reklama natywna jako forma marketingu

    Fakt #2 – Użytkownik nie lubi agresywnej reklamy

    ADnativ to młoda firma, która od momentu swojego powstania, zaczęła odnotowywać, coraz to większe, sukcesy. Udało się to dzięki zastosowaniu polityki, opierającej się na zmaksymalizowaniu zysków wydawców oraz zapewnieniu im terminowych wypłat. Dodatkowo, ADnativ postarało się o niebanalny design oraz duży wybór formatów reklamowych. Doskonale komponują się one z treścią strony, nie przeszkadzają użytkownikom w czytaniu nowych postów i nie atakują nachalną i agresywną treścią, czy wezwaniami do akcji. Zespół ADnativ dba o to, by pierwszym przymiotnikiem, który kojarzy się z firmą, była jakość

    Fakt #3 – Te formaty gwarantują wysoki CPM

     

    Konwertujące formaty reklam

     

    Fakt #4 – Wypłaty w terminie to podstawa współpracy

    Wydawcy mają do zaoferowania konkretną przestrzeń reklamową, którą reklamodawcy chcą wykorzystać. Dlatego niezmiernie ważnym jest, by reklamodawca płacił adekwatnie do jakości ruchu jaki otrzyma. Dzięki temu wydawcy w ADnativ otrzymują wysoki CPM. Nawet kilkukrotnie większy niż w tradycyjnych sieciach reklamowych. Statystyki aktualizowane są „na żywo” – pomaga to w organizacji pracy oraz gwarantuje bardzo wiarygodne wyniki. Solidność firmy widać również po tym, jak podchodzą do wypłat – każdy wydawca, który chce wypłacić swoje zarobione pieniądze, może zawsze liczyć na terminową wypłatę.

    ADnativ może pochwalić się bardzo prostą obsługą oraz wykwalifikowanym personelem odpowiedzialnym za pomoc techniczną i nie tylko. Menadżerowie są dostępni cały czas poprzez E-mail, telefon, skype.

    Podsumowując, jeżeli chcesz wycisnąć ze swojej strony maksimum i zarobić duże pieniądze na każdym wyświetleniu to ADnativ jest dla Ciebie. Pamiętaj, że formaty reklamowe wtapiają się w witrynę i nie przeszkadzają użytkownikom w korzystaniu z treści.

    Współpraca między ADnativ a wydawcami charakteryzuje się podejściem win-win na każdej płaszczyźnie. Zarejestruj się i sprawdź sam jak łatwo jest zarabiać na wyświetleniach.

     

    Strona główna: https://adnativ.com/

    Rejestracja dla wydawców: https://panel.adnativ.com/signUp.do

     

  • Dedykowany serwer – kiedy i dlaczego warto w niego zainwestować

    Dedykowany serwer – kiedy i dlaczego warto w niego zainwestować

    Dedykowany hosting a szybkość

    Twoja strona internetowa może się tak szybko otwierać, jak szybko może się poruszać samochód na prezentowanym zdjęciu, może też jednak być gorzej….

    Właściciele stron internetowych, muszą mocno się starać, aby pozyskać potencjalnych klientów. Składa się na to kilka elementów. Jednym z nich są wszelkie działania (SEO), ułatwiające wyszukiwarkom umieszczenie naszej strony możliwie wysoko na liście innych zbliżonych tematycznie witryn. Po otwarciu strony klient nie może się do niej zbyt szybko zniechęcić. Istotny jest więc nie tylko przyjazny Interface (wygląd i łatwość korzystania), ale także szybkość otwierania się strony – przecież klient ma jeszcze wiele innych pozycji do przejrzenia i nie chce tracić zbyt wiele czasu na każdą z nich. Szybkość działania witryny jest pochodną oprogramowania oraz samego serwera.

    Zatem stworzenie firmowej strony internetowej to dopiero początek. Aby mogła ona spełniać swoje zadanie, należy ją jeszcze udostępnić klientom, czyli umieścić na serwerze. Sam serwer może znajdować się w siedzibie firmy i stanowić jej własność lub też być udostępniany w ramach usługi hostingu świadczonej przez zewnętrzną firmę. Jednak również w takim przypadku mamy do wyboru korzystanie z udostępnionego miejsca na serwerze, z którego korzysta wielu użytkowników lub też wynajem fizycznego urządzenia. Istnieje również rozwiązanie pośrednie czyli serwer wirtualny (VPS).

    Hosting współdzielony

    Najpopularniejszą i najprostszą formą hostingu jest tzw. hosting współdzielony. W ramach takiej usługi z jednego serwera korzysta wielu klientów a wszelkimi sprawami związanymi z administracją serwera zajmuje się firma oferująca hosting. Korzystanie z hostingu dzielonego nie wymaga z reguły żadnej specjalistycznej wiedzy, zazwyczaj jest to również najtańsza opcja.

    Hosting współdzielony ma jednak pewne wady, z których właściciel strony powinien sobie zdawać sprawę.

    1. Bezobsługowość oznacza również brak kontroli nad konfiguracją i działaniem serwera (oczywiście administrator strony nadal ma kontrolę nad treścią i konfiguracją samej witryny). Brak kontroli nad serwerem sprawia, że klient jest zdany na łaskę pracowników firmy hostingowej, co w przypadku awarii może oznaczać długie przestoje, w trakcie których witryna będzie niedostępna. Mimo, iż renomowani dostawcy będą starali się maksymalnie ograniczyć prawdopodobieństwo awarii, duża liczba stron działających na jednym serwerze zawsze będzie oznaczać podwyższone ryzyko.
    2. Problemem jest również konieczność współdzielenia zasobów z innymi użytkownikami. Powszechną praktyką jest sprzedaż przepustowości i przestrzeni dyskowej w ilościach większych niż fizycznie dostępne na serwerze, co wynika z założenia że wszyscy użytkownicy i tak nie będą wykorzystywać całości udostępnionych im zasobów. Jest to jednak dodatkowe źródło ryzyka.
    3. Z innymi stronami dzielimy często również adres IP – jedna „czarna owca” wykorzystująca serwer w sposób niezgodny z prawem, na przykład do wysyłania spamu, może spowodować że jako spamerzy zostaną oznaczeni również uczciwi użytkownicy korzystający z tego samego adresu IP.

    Więcej na temat takiego hostingu możesz przeczytaj w moim artykule: Jaki wybrać hosting na stronę czy sklep internetowy z WordPress.org

    Ja korzystam z takiej formy hostingu w zenbox.pl. i jestem bardzo zadowolona. Dla mniej wymagających użytkowników i prostych blogów polecam hosting w Ehost.pl, gdzie za niewielką cenę otrzymujesz bardzo fajny hosting i super wsparcie techniczne.

    Dedykowany serwer

    Sposobem na uniknięcie tego typu problemów jest wykupienie dedykowanego adresu IP, co jednak wiąże się z dodatkowymi kosztami.
    Rozwiązaniem większości problemów związanych z hostingiem współdzielonym jest wynajęcie dedykowanego serwera lub tzw. serwera VPS.

    W przypadku serwera VPS nie wynajmujemy fizycznego urządzenia, lecz maszynę wirtualną działającą na serwerze dostawcy. Maszyna wirtualna zachowuje się jak „prawdziwy” serwer dedykowany i pozwala użytkownikowi na dokonanie samodzielnej konfiguracji w zakresie przypominającym fizyczne urządzenie. Jest to jednak nadal forma hostingu dzielonego, gdyż na jednym fizycznym serwerze będzie działać wiele serwerów wirtualnych korzystających z tych samych zasobów. Jest to więc rozwiązanie pośrednie, którego główną zaletą jest większa kontrola nad działaniem serwera oraz niższe koszty w porównaniu ze stosowaniem fizycznego urządzenia.

    Ostatnią – najbardziej elastyczną i jednocześnie najdroższą – opcją jest zakup lub wynajem dedykowanego serwera. Oznacza to, że dostajemy do dyspozycji całe, fizyczne urządzenie. Możliwa jest również tzw. „kolokacja” czyli wstawienie własnego serwera do serwerowni dostawcy. Kolokacja oznacza, że sami będziemy musieli zajmować się obsługą techniczną urządzenia oraz oczywiście ponieść koszty jego zakupu. W większości przypadków lepszą opcją jest więc wynajem serwera dedykowanego.

    Dedykowany serwer możemy w pełni dopasować do swoich potrzeb. Mamy pełną kontrolę nad zastosowanym oprogramowaniem i konfiguracją sprzętową – ilością RAM-u (pamięci operacyjnej), liczbą procesorów czy ilością przestrzeni na dane. Dobrze skonfigurowany i administrowany serwer dedykowany oferuje również dużo wyższą wydajność i stabilność w porównaniu z wcześniej omawianymi opcjami.

    Potencjalnie oznacza on również wyższe bezpieczeństwo, choć musimy sobie zdawać sprawę, że korzystając z serwera dedykowanego to my jesteśmy za nie w pełni odpowiedzialni.

    Serwer dedykowany posiada zatem szereg zalet, których nie oferują tańsze metody hostingu. Zalety te będą miały jednak decydujące znaczenie w przypadku stron o bardzo dużym ruchu oraz tych, gdzie kluczową kwestią jest stabilność działania. Jest to zatem rozwiązanie przeznaczone głównie dla większych firm, które mogą pozwolić sobie na poniesienie zwiększonych kosztów oraz firm, dla których strona internetowa stanowi kluczowy element prowadzenie działalności.

    Reasumując:

    Zalety serwera dedykowanego:

    • Pełna kontrola nad konfiguracją serwera
    • Możliwość pełnego wykorzystania zasobów takich jak RAM, przestrzeń dyskowa czy procesor
    • Skalowalność – możliwość dostosowania ilości zasobów do potrzeb hostowanej witryny
    • Wyższa wydajność, stabilność i bezpieczeństwo
    • Brak konieczności dzielenia serwera z innymi użytkownikami

    Wady serwera dedykowanego:

    • Wysoka cena i koszty utrzymania w porównaniu z hostingiem współdzielonym
    • Skomplikowana konfiguracja
    • Konieczność samodzielnego administrowania serwerem

  • Co kara nałożona przez EU na Google oznacza dla nas użytkowników Internetu

    Co kara nałożona przez EU na Google oznacza dla nas użytkowników Internetu

    Google Shopping

    Nieco wcześniej w tym roku Internet obiegła wiadomość o nałożeniu na firmę Google rekordowej kary w wysokości 2,4 miliarda euro. Firma została ukarana przez Komisję Europejską za nadużywanie swojej dominującej pozycji na rynku wyszukiwarek internetowych, a tym samym za naruszenie unijnych przepisów o uczciwej konkurencji.

    Dlaczego Komisja ukarała Google

    Komisja zakwestionowała legalność promowania w wyszukiwarce wyników pochodzących z prowadzonej przez Google usługi pozwalającej na porównywanie cen produktów (Google Shopping). Zdaniem Komisji, priorytetowe traktowanie przez Google swojej własnej usługi odbywało się ze szkodą dla mniejszych serwisów tego typu, a zatem ze szkodą dla samego konsumenta, pozbawionego w ten sposób dostępu do informacji pochodzących z innych kanałów. Oprócz konieczności zapłaty wysokiej kary, firma została więc zmuszona do wyświetlania w wyszukiwarce wyników pochodzących z innych porównywarek cen prowadzonych przez zewnętrzne podmioty, co w teorii ma pozwolić użytkownikom na podejmowanie lepszych decyzji zakupowych. Czy aby jednak na pewno?

    Konsekwencje nałożonej kary

    Zacznijmy może od tego, jak decyzja Komisji wygląda z perspektywy Google oraz jak usługa porównywania cen funkcjonowała do tej pory. Z finansowego punktu widzenia nawet tak ogromna kara nie stanowi wielkiego problemu dla giganta takiego jak Google. Nałożona kwota to zaledwie 2,5% rocznego przychodu firmy. Skupmy się jednak na najważniejszym, czyli na rzeczywistych lub rzekomych korzyściach dla konsumenta.

    Google Shopping nie cieszy się w Polsce zbyt wielką popularnością – głównym graczem są u nas rodzime porównywarki z Ceneo na czele i to tam większość konsumentów szuka najkorzystniejszych ofert. Przypomnijmy również, że to decyzja Komisji Europejskiej dotyczyła właśnie porównywarek cen – czyli serwisów agregujących dane pochodzące bezpośrednio ze sklepów oferujących szukany produkt. Nasuwa się więc pytanie: czy wyniki pochodzące z kilku takich serwisów, obejmujących w większości te same sklepy rzeczywiście zwiększają wolność wyboru, czy tylko utrudniają korzystanie z wyszukiwarki?

    Główną zaletą usługi Google Shopping jest jej prostota i łatwość znalezienia szukanego produktu. Wystarczy kliknąć na wynik wyszukiwania, by przenieść się bezpośrednio na stronę sklepu. Jeżeli zamiast bezpośredniego linku do produktu wyświetli się link do zewnętrznej porównywarki cen, użytkownik będzie musiał wykonać szereg dodatkowych działań, co znacznie komplike proces zakupu. Wyświetlanie kilku konkurencyjnych wyników dla tego samego produktu będzie również oznaczać konieczność porównywania ofert z kilku różnych serwisów agregujących, co niekoniecznie musi oznaczać znalezienie bardziej atrakcyjnej ceny, ale z pewnością będzie oznaczać dodatkowy czas poświęcony na szukanie. Co już nie jest czymś atrakcyjnym dla nas użytkowników interentu i konsumentów.

    Decyzja jest kontrowersyjna również z biznesowego punktu widzenia i może odbić się negatywnie na kondycji sklepów oraz mniejszych serwisów agregujących, które ma w założeniu chronić. Najwięksi gracze na rynku e-commerce mogą pozwolić sobie na wydatkowanie milionowych kwot na reklamę w wyszukiwarkach. Zwiększony popyt na taką reklamę będzie nieuchronnie prowadził do wzrostu cen takiej reklamy, co w dłuższej perspektywie może sprawić, że mniejsze sklepy nie będą mogły sobie pozwolić na promocję za pośrednictwem Google Shopping. Może to zatem oznaczać zmniejszenie konkurencji – czyli efekt odwrotny od zamierzonego.

    Twoje zdanie?

    Czy zatem decyzja podjęta przez EU jest słuszna? Jakie jest twoje zdanie na ten temat?

  • Reklamodawco! Poznaj 5 kroków, dzięki którym sprzedasz więcej

    Reklamodawco! Poznaj 5 kroków, dzięki którym sprzedasz więcej

    Reklama a biznes w internecie

    W czasach, kiedy niemal każda firma posiada swoją własną stronę WWW, a ponadto wiele z nich prowadzi aktywną działalność w internecie, priorytetem staje się znalezienie sposobu na bycie zauważonym. Poniżej przeczytasz, jak promować się w sieci, aby sprzedawać więcej i trafiać wyłącznie do osób zainteresowanych Twoimi produktami lub usługami.

    Po pierwsze: opracować strategię działania

    Już na wstępie, czyli podczas budowania strategii kampanii marketingowej, warto pomyśleć o kwestii takiej jak grupa docelowa. Wówczas mamy pewność, że reklama dostosowana będzie do potrzeb potencjalnych klientów, zainteresowanych naszym produktem bądź usługą.

    Precyzyjne zaadresowanie reklamy pod kątem grupy odbiorców to jednak nie wszystko. Warto pomyśleć o odpowiednim miejscu w sieci, do którego regularnie zaglądają nasi klienci. Może być to m.in. portal tematyczny czy blog o identycznej lub zbliżonej do naszej działalności tematyce.

    Na przykład: producent nawozów do róży piennej może umieścić baner reklamowy swojej firmy na portalu ogrodniczym, na stronie kwiaciarni internetowej czy też na blogu architekta zieleni zafascynowanego zakładaniem przydomowych ogrodów. Wtedy istnieje duża szansa, że potencjalni klienci ujrzą reklamę i skuszą się na dokonanie zakupu właśnie u nas.

    Zasada ta dotyczy każdej innej branży, czy obszaru biznesu, jakim się zajmujemy. Jeśli np. oferujemy pożyczki gotówkowe, naszym celem powinny być takie miejsca w sieci, które odwiedzane są przez osoby mogące szukać informacji na temat kredytów, banków czy wychodzenia z długów.

    Po drugie: stworzyć atrakcyjną reklamę

    Wyróżniający się i mocno zapadający w pamięć, a przy tym niegłupi komunikat jest, wbrew pozorom, nie lada wyzwaniem. W dobie zalewających nas zewsząd reklam, odbiorca staje się obojętny na przekazy sprzedażowe. Niedobrze też, gdy jedynym uczuciem, jakie wzbudzamy w konsumencie, jest irytacja i chęć jak najszybszego opuszczenia strony internetowej.

    Dzieje się tak, gdy reklam jest zbyt dużo, są szczególnie nachalne lub też trudne do wyłączenia. Do złości doprowadzają niemal każdego wyskakujące raz po raz okienka (pop up). Ważne jest zatem, aby reklamy, jakie stosujemy w swoich kampaniach, były nieinwazyjne.

    Nieinwazyjna reklama

    Po trzecie: dać się zauważyć!

    Jak widać, w procesie promocji marki, który wpływa pośrednio na sprzedaż, ważny jest przemyślany i dobrze skonstruowany komunikat reklamowy. Reklamodawca powinien odpowiedzieć sobie nie tylko na pytanie jak?, ale również gdzie? umieścić przekaz, aby ujrzeli go ci, którzy powinni.

    Jedną z ciekawych platform dostarczających kompletnych rozwiązań technicznych, łączących reklamodawcę z wydawcą, jest LeadsMansion (część międzynarodowej grupy kapitałowej, której właścicielem jest DFEX INVESTMENTS LIMITED) – platforma specjalizująca się w rozwiązaniach marketingu efektywnościowego, które zdobyły uznanie na świecie i stają się coraz bardziej popularne również w Polsce.

    Oto korzyści, jakie otrzymuje reklamodawca w związku z członkostwem w sieci afiliacyjnej:

    • płatność wyłącznie za efekty – reklamodawca inwestuje tylko w realne, sprawdzone kontakty do klientów zainteresowanych jego produktem lub usługą
    • efektywne kampanie – reklamodawca otrzymuje tylko propozycje kampanii, które pozwalają osiągnąć wyznaczone cele
    • elastyczne rozwiązania – dopasowane do potrzeb poszczególnych reklamodawców
    • pełne wsparcie techniczne – specjaliści LeadsMansion rozwiewają wszelkie wątpliwości i zawsze służą pomocą

    Po czwarte: skontaktować się z potencjalnym klientem

    Reklamodawcy zrzeszeni w sieci otrzymują gotowe leady, czyli kontakty do osób zainteresowanych nabyciem ich produktów lub skorzystaniem ze świadczonych przez nich usług. Samodzielne docieranie do klientów bywa trudne, czasochłonne i często nieskuteczne.

    Po piąte: zrobić wszystko, aby klient dokończył proces zakupowy

    W zależności od przyjętej przez siebie strategii, reklamodawca może przesłać klientowi szczegółowy cennik czy wysłać ważne informacje dotyczące wykonania usługi. W ten sposób rozwiewa ewentualne wątpliwości klienta i ułatwia mu dokonanie wyboru. Reklamodawca może też sięgnąć po wabik w postaci kodu rabatowego, aby skusić klienta do dokończenia procesu zakupowego.

  • Bloger kontra portal. Kto z tego starcia ma szansę wyjść zwycięsko?

    Bloger kontra portal. Kto z tego starcia ma szansę wyjść zwycięsko?

    Bloger kontra portal

    Nazywam się Mateusz Kiszło i jestem czytelnikiem bloga Justyny. Nie pisałbym tego wpisu, gdyby nie artykuł zatytułowany „Czy początkujący blog ma kiedykolwiek szansę konkurować z dużymi, ugruntowanymi portalami internetowymi?” (http://www.evive.pl/maly-blog-a-duze-ugruntowane-portale-internetowe/). Uznałem, że nie wyczerpuje dostatecznie tematu, więc postanowiłem podzielić się własną opinią.

    Na wstępie muszę powiedzieć, że uwielbiam pytanie „Dlaczego?”. To jedno niepozorne słowo jest głębsze niż się wydaje i pozwala dotrzeć do sedna sprawy krok po kroku. Pokażę ci to na przykładzie, próbując odpowiedzieć sobie na pytanie „dlaczego tyle osób prywatnych (nie firmy) porzuca prowadzenie bloga?”. Prawdopodobnie większość oczami wyobraźni widzi tylko przyszłe korzyści. Czytają i słyszą o tych, którym się udało i którzy stali się zawodowymi blogerami, więc oni też postanawiają spróbować. Jednak w chwili, gdy wena mija i do przyszłego blogera dociera, że jednak cała ta zabawa nie jest taka prosta jak mogłaby się wydawać, blog jest zwykle porzucany. Potencjalnie korzyści się nie pojawiły (nawet po latach prowadzenia) lub były tak małe, że zwyczajnie niewarte poświęconego czasu.

    Dlaczego tych korzyści nie było? Umówmy się – największe pieniądze, a przynajmniej na początku, można zarobić na współpracach z firmami. Nie sądzę, aby blogerzy, którzy takie współprace realizują, mieli zrezygnować z blogowania. Poddają się więc ci, kórymi reklamodawcy się z jakiegoś powodu nie zainteresowali. Dlaczego tak mogło się stać? Zapewne usłyszelibyśmy różne odpowiedzi, z czego najpowszechniejsza brzmiałaby mniej więcej tak: „mieliśmy za małe zasięgi”. Jest to na tyle interesujące stwierdzenie, że zatrzymamy się przy nim na dłużej.

    Portale mają zasięgi idące w miliony, ale reklama kosztuje naprawdę ciężkie pieniądze (z ciekawości zajrzyjcie w cennik Wp, czy Interii – swego czasu podawali przykładowe widełki cenowe). Nie każdą firmę na to zwyczajnie stać, więc szukają tańszych alternatyw. To cena bywa właśnie niekiedy jednym z powodów, dla których reklamują się na blogach. Portale to wszak duże firmy zatrudniające rzeszę osób i mające ogromne koszta utrzymania. Muszą pokryć nie tylko koszty utrzymania redakcji, biura i szeregu innych rzeczy, ale mają jeszcze na tym odpowiednio zarobić.

    Tymczasem blogi prowadzone są przez pojedyncze osoby, dla których często stanowią tylko dodatkowe źródło dochodu. To dlatego relacja ceny do zasięgu jest dużo lepsza, bo często bloger nie potrafi korzystnie dla niego samego wycenić wartości jego zasięgów. Jakby tego było mało, bloger to osoba wpływowa. Na portalach pisują osoby anonimowe lub prawie nieznane. Nieoznaczone teksty sponsorowane (w ramach tzw. reklamy natywnej) są tam zjawiskiem powszechnym. Powoduje to, że nie mam pewności, czy to co czytam nie ma przypadkiem czegoś zareklamować.

    Tymczasem siła blogerów tkwi w braku ich anonimowości. Jako że twarz mają tylko jedną, dbają o swój wizerunek. Odmawiają na przykład reklamowania produktów, które im nie odpowiadają. Wiedzą, że zaufanie można stracić w jednej chwili, więc nie ukrywają faktu, że dany materiał powstał we współpracy z marką. Liczę się ze zdaniem paru blogerów, których czytam i ich słowa traktuje jak święte, bo zdążyli po prostu zaskarbić sobie moje zaufanie. Często fakt, że np. używają jakiegoś rozwiązania podchwytują inni i roznosi się to niemal wirusowo. Tymczasem portal jest często jak Gall Anonim i jego słowo znaczy dla mnie niewiele. Dlatego firmy chętnie płacą blogerom za wspólne działania.

    Współpraca blogerów z portalami

    Ale co to ma do zasięgów?

    Załóżmy, że taka reklama u topowego blogera kosztuje 10.000 złotych, a wpis dociera do 10.000 osób. Co stoi na przeszkodzie, by firma zamiast tego zrealizowała 10 współprac po 1000 złotych o zasięgu tych 10.000 osób, albo wyższym? Wygoda? Nigdy nie było to pewnie priorytetem. Fakt, że firmy zaczynają współpracować z blogerami dopiero, gdy mają określoną ilość unikalnych użytkowników miesięcznie? Nie istnieje taka dolna granica. Im mniejsi jesteśmy, tym po prostu mniej zainkasujemy.

    Liczba unikalnych użytkowników na moim blogu wahała się pomiędzy 3 a 7 tysiącami. Bardzo mało jak na standardy wyśrubowane przez blogerki kulinarne, czy modowe ze swoimi setkami tysięcy unikalnych użytkowników. Tymczasem w ciągu niecałego roku zrealizowałem 9 współprac, na które składała się podpisana umowa i wynagrodzenie finansowe

    Sekret tkwi w targetowaniu. Skoro już firma ma wydać jakieś pieniądze na marketing, to chce dotrzeć ze swoim przekazem do osób, które faktycznie mogą być potencjalnymi klientami. Takie BMW wie, że portale czytają miliony osób o przeróżnych zainteresowaniach z czego zapewne ułamek tylko będzie zainteresowanych ich przekazem marketingowym. Tymczasem na blogu samochodowym zbierają się entuzjaści motoryzacji.

    Im bardziej zawęzimy temat przewodni bloga, tym atrakcyjniejszym staniemy się partnerem z punktu widzenia firm. Nie myślcie o tym, że macie za mały zasięg. Prowadzisz blog o roślinach hodowlanych uprawianych konkretną metodą i masz „zaledwie” 1000 unikalnych użytkowników miesięcznie? Jesteś doskonałym nośnikiem reklamowym dla firmy, która produkuje akcesoria do takiej hodowli. Jesteś cenniejszy niż blog notujący dziesiątki tysiący czytelników, ale pozbawiony wyraźnego tematu przewodniego. Nie myśl zasięgami – myśl niszą. I owszem – jesteś ogromną konkurencją dla portali. Powodzenia!

     

    Mateusz Kiszło

    Autorem wpisu jest Mateusz Kiszło. Jeśli szukacie bezkompromisowych materiałów dotyczących zarabiania to znajdziecie je pod adresem jakzarabiacpieniadze.com.pl.

     

  • Outsourcing treści: analiza serwisu goodcontent.pl

    Outsourcing treści: analiza serwisu goodcontent.pl

    Copywriter

    O tym jak ważne jest dodawanie nowej oryginalnej treści do prowadzonego bloga czy strony internetowej, w tym sklepu online, pisałam już kilkukrotnie. W moich poprzednich wpisach na blogu w tej kwestii poruszyłam między innymi temat, gdzie czerpać inspirację do pisania nowych artykułów, oraz jakie są zalety inbound marketingu,

    Nie każdy dysponuje jednak wystarczającym czasem i zapałem do powtarzalnego tworzenia nowych treści celem publikacji na swoich witrynach internetowych. Zadanie to można zlecić komuś innemu i o tym więcej w moim dzisiejszym artykule.

    Serwis pośredniczący pomiędzy zleceniodawcą a copywriterem

    Analizie poddałam portal goodcontent.pl. Serwis ten daje możliwość zlecania pisania różnego rodzaju tekstów copywriterom. Jednocześnie, jeżeli chcesz zarobić dodatkowe pieniądze i masz czas oraz talent pisarski to możesz się zarejestrować, jako copywriter i oferować swoje usługi.

    Proces zlecania artykułów

    I. Rejestracja w serwisie

    Chcąc uzyskać wymagany artykuł, tekst reklamowy, itp. musisz w pierwszej kolejności zarejestrować się w serwisie. Po zarejestrowaniu się uzyskasz dostęp do własnego konta. Rejestracja zarówno jako zleceniodawca czy copywriter jest nieodpłatna.

    Na poniższym obrazku zobaczysz jak wygląda panel konta zleceniodawcy:

    Strona główna goodcontent.pl

     

    II. Twoje ogłoszenie

    Kolejnym krokiem jest sformułowanie zlecenia/ogłoszenia. W tym zakresie jest do wypełnienia formularz dodawania nowego ogłoszenia i musisz obowiązkowo wypełnić wskazane tam pola.

     

    Dodaj ogłoszenie goodcontent.plPola do obowiązkowego wypełnienia to:

    • Tytuł ogłoszenia (rodzaj zlecanego tekstu)
    • Opis ogłoszenia
    • Liczba tekstów do napisania
    • Specjalizacja
    • Budżet
    • Czas realizacji
    • Typ ogłoszenia (publiczne czy prywatne)
    • Do wyboru czy zaprosić wszystkich copywriterów czy nie
    • Można opcjonalnie wskazać długość zlecanego tekstu oraz dodać załącznik.

     

    Dodatkowego objaśnienia wymaga pole Typ ogłoszenia. Różnica pomiędzy typem publicznym a prywatnym polega na tym, że w przypadku ogłoszenia publicznego wszyscy copywriterzy mogą zgłosić swoje oferty. W przypadku ogłoszenia prywatnego oferty mogą zgłosić jedynie copywriterzy wybrani przez zlecającego.

    W panelu konta zleceniodawca można sprawdzać dodane przez siebie ogłoszenia oraz sortować je w zależności od tytułu, ilości otrzymanych ofert, liczby tekstów, budżetu, typu ogłoszenia, wykonawców, daty dodania.

    Sformułowane ogłoszenia w panelu

     

    III. Otrzymanie ofert

    Po dodaniu ogłoszenia i wysłania go do copywriterów zaczniesz otrzymywać oferty. Możesz nawiązać rozmowę z poszczególnymi copywriterami. System daje możliwość zadawania pytania dotyczących zlecanych zadań.

    IV. Wybór oferty

    W tym kroku wybierzesz copywritera. Wybrana przez ciebie osoba przystąpi do pracy nad zleceniem. Nastąpi to jednak dopiero wówczas, gdy wpłacisz depozyt na poczet zlecenia.
    Polega to na wykonaniu albo przelewu na wskazane w serwisie goodcontent.pl konto, albo na skorzystaniu z opcji przelewu za pomocą serwisu Przelewy24.

    Wpłacone przez zleceniodawcę środki trafiają na konto serwisu goodcontent.pl. Copywriter uzyska je później, po zaakceptowaniu napisanych przez niego tekstów przez zleceniodawcę.

    Wpłata depozytu

    V. Efekt pracy copywritera

    Copywriter przesyła napisane teksty do goodcontent.pl i są one dostępne w panelu konta zleceniodawcy. W ten sposób zlecający może zapoznać się z tekstami, ocenić je, zweryfikować oraz zaakceptować, bądź odrzucić. Może również zgłosić konieczność wprowadzenia poprawek do przesłanych tekstów.

    VI. Akceptacja treści

    W przypadku akceptacji tekstów, wszelkie prawa do nich przechodzą na zleceniodawcę. Na tym etapie copywriter może otrzymać wynagrodzenie za zrealizowane zlecenie. Teksty uważa się za zaakceptowane przez zleceniodawcę również w przypadku, gdy w ciągu 120 godzin od otrzymania tekstów od copywritera nie zgłosił żadnych zastrzeżeń i nie skontaktował się w żaden sposób z copywriterem.

    W przypadku odrzucenia tekstów przez zleceniodawcę, otrzymuje on zwrot wpłaconych do depozytu środków.

    Ile to kosztuje

    Z analizy regulaminu serwisu wynika, że jedyną opłatą, jaką pobiera serwis goodcontent.pl jest 15% kwoty wartości zlecenia, która jest potrącana od wartości netto zlecenia. Taką pomniejszoną kwotę otrzymuje copywriter.

    Serwis potrąca również podatek od umowy o dzieło, czyli 9 % od ceny netto.

    Dodatkową opłatą jest 1.9% w przypadku, jeżeli chcesz zapłacić za zlecenie korzystając z serwisu Przelewy24. Opłata ta jest prowizją, którą pobiera wskazany serwis za korzystanie z jego usług.

    Serwis goodcontent.pl nie narzuca stawek w zakresie formułowanych zleceń. Strony ustalają wysokość wynagrodzenia za zlecenie.
    Również rejestracja w serwisie zarówno, jako zleceniodawca czy copywriter nie pociąga za sobą żadnych opłat.

    Zalety

    1. Strona internetowa goodcontent.pl jest przejrzysta, łatwa w obsłudze i nawigacji.
    2. Proces składania zamówień, ich realizacji i nawigacja w panelach zarówno zleceniodawcy, jak i copywritera jest intuicyjny i prosty. Wszystko jest dobrze wytłumaczone oraz łatwo można przejść do różnych sekcji w panelu korzystając z dostępnych pasków nawigacyjnych, banerów i ikon.
    3. Serwis zawiera również regulamin, z którym warto się wcześniej zapoznać, aby lepiej poznać swoje prawa i obowiązki.
    4. Do zalet zdecydowanie zaliczam również nieodpłatną rejestrację w serwisie zarówno jako zleceniodawca oraz jako copywriter.
    5. Możliwość składania reklamacji.

    Wady

    1. Jest problem z logowaniem do serwisu goodcontent.pl.

    Logowanie w goodcontent.pl

    Pomimo wcześniejszej rejestracji, (co jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu), każde kolejne logowanie wyrzuca ponownie do tego samego ekranu logowania (dosłownie przez ułamek sekundy pokazuje się przy tym komunikat, „zostałeś pomyślnie zalogowany. Czekaj na przekierowanie” i dalej nic się nie dzieje). Gdy ponownie, po tym „wyrzuceniu” się logujesz, to już jest ok, logowanie przebiega pomyślnie.

    Natomiast w przypadku logowania np. ze strony regulaminu i stamtąd kliknięcia na przycisk logowania dostępny na górze strony, to już po pierwszym wpisaniu loginu i hasła, logowanie przebiega pomyślnie.

    2. Niejasne zapisy w regulaminie.

    Z punktu widzenia copywritera, nie ma nigdzie sformułowanych zasad, w oparciu, o które zleceniodawca może anulować zlecenie, bądź odstąpić od umowy, czy też nie wyrazić akceptacji dla napisanych i dostarczonych przez copywritera treści.

    To daje bardzo dużą dowolność zleceniodawcy, w sytuacji, gdy copywriter już poświęcił swój czas na sporządzenie dla niego zamówionego tekstu.

    Zgodnie z regulaminem zleceniodawca może anulować zlecenie oraz może odstąpić od umowy przed zaakceptowaniem wyników pracy copywritera i uzyskuje wówczas 100 % zwrot przeznaczonych na takie zlecenie środków (z ewentualnym potrąceniem 1.9% w przypadku korzystania z serwisu Przelewy24).

    Tak, jak wskazałam powyżej, nie wiadomo jednak, z jakich powodów może dojść do anulowania zlecenia czy odstąpienia od umowy. Regulamin wskazuje jedynie w części VII, pkt 5 i 6:

    Użytkownik ma prawo do rezygnacji z usługi w terminie 14 dni od momentu jej opłacenia. Rezygnację należy wysłać poprzez formularz kontaktowy GoodContent.pl/kontakt.

    Użytkownik nie ma prawa do rezygnacji z usługi, jeśli copywriter przesłał wszystkie teksty w czasie nie późniejszym niż 7 dni po uzgodnionym terminie na wykonanie usługi.

    Copywriter nie uzyskuje żadnego wynagrodzenia za już poświęcony czas i wysiłek włożony w realizację zlecenia dla zleceniodawcy. Napisany zlecony tekst może być najwyższej jakości i bardzo dobry merytorycznie, ale jeżeli zleceniodawca anuluje zlecenie z niewiadomych przyczyn, to copywriter może jedynie liczyć na zbieg okoliczności, że może ktoś inny zgłosi podobne zlecenie i w ten sposób będzie miał szanse na sprzedaż już napisanego tekstu.
    To, co copywriter może w takiej sytuacji zrobić, to wystawić negatywną opinię zleceniodawcy.

    3. Rejestracja w serwisie

    Jeżeli chcesz zarówno składać zlecenia, jak i być copywriterem dla innych, to system nie daje możliwości założenia dwóch kont z użyciem tych samych danych. Musisz założać dwa osobne konta, na dwie różne osoby.

    Podsumowanie

    Serwis goodcontent.pl jest moim zdaniem wart wypróbowania. Rejestrując się jako zlecający masz szansę na znalezienie osoby, bądź osób, które napiszą dla ciebie dobre teksty marketingowe, artykuły na bloga i inne. Jako copywriter masz natomiast możliwość zaprezentować swój talent pisarski i otrzymać za efekt swojej pracy wynagrodzenie.

     

  • WooCommerce sprzedany! I co dalej?

    WooCommerce sprzedany! I co dalej?

    Woocommerce i Automattic

    Może już dotarła do ciebie dość zaskakująca wiadomość o tym, że oprogramowanie WooCommerce do budowy sklepów internetowych w oparciu o WordPress zostało sprzedane. Zakupu nie dokonał byle kto, ale firma Automattic, której założycielem i CEO jest Matt Mullenweg – twórca WordPress.

    Zakres transakcji

    Automattic kupił wszystko – cały biznes zbudowany wokół WooCommerce. Pozostaje ta sama nazwa platformy i oferowane przez nią usługi. Z wypowiedzi zespołu Woo, jak i Automattic wynika również, że wszyscy zatrudnieni przy projekcie WooCommerce (55 osób w 20 krajach) nadal utrzymują swoje posady.

    Dlaczego taki manewr

    Jest kilka powodów:

    1. Twórca WordPress oraz zespół Automattic doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak bardzo dynamicznie rozwija się handel w internecie. Z roku na rok rośnie liczba osób dokonujących zakupów przez internet oraz rośnie liczba sklepów internetowych. Z konserwatywnych szacunków wynika, że obecnie WooCommerce jest wykorzystywany jako platforma e-commerce w ponad 650.000 sklepach internetowych.
    2. WooCommerce doskonale współpracuje z WordPress. A wszyscy wiemy, jak genialnym systemem jest WordPress – kiedyś platforma do blogowania, a obecnie gigant, na którym można zbudować każdy rodzaj strony internetowej, sklepy internetowe, fora, itd.
    3. WordPress jest obecnie wykorzystywany przez 23 % wszystkich witryn internetowych. To naprawdę wysoka liczba, szczególnie jeżeli spojrzysz na porównanie z innymi platformami. Zamierzeniem Automattic jest zdobyć udział w rynku na poziomie 51%, w czym ma pomóc zakup WooCommerce.  Ten cel nie jest wcale tak nierealny, szczególnie jeżeli się uwzględni fakt, że w 2011 r. WordPress używany był przez jedynie 13.1 % stron internetowych. Obecne 23 % to prawie 100 % zmiana w tym zakresie.

    Ile to kosztowało

    W internecie można przeczytać, że nabycie WooCommerce kosztowało w granicach 30 milionów dolarów. Automattic nie chciał zdradzić dokładnej kwoty, jedynie pojawił się komentarz, że to przejęcie było najdroższym w historii firmy (0 6 razy).

    Co to oznacza na przyszłość

    Matt Mullenweg chce utrzymać, to, co do tej pory doskonale funkcjonowało, czyli cały system WooCommerce, łącznie z nazwą. Są spekulacje, że WooCommerce może zostać dodany jako jedna z dodatkowych opcji na platformie WordPress.com.

    Deweloperzy wtyczek czy szablonów współpracujących z WooCommerce mogą również oczekiwać zwiększonej popularności i więcej sprzedaży swoich produktów z uwagi na wsparcie i potęgę Automattic.

    Film video

    A oto krótki film video na temat tego interesującego wydarzenia:

    Twoja opinia

    Co sądzisz o tym przejęciu? Moim zdaniem to bardzo korzystne wydarzenie. Według zapowiedzi zostanie utrzymane to, co jest i dobrze działa, plus będą na pewno wdrażane jeszcze lepsze usprawnienia i rozwiązania. Dodatkowo wszystko pod parasolem giganta, jakim jest Automattic. Buduję sklepy z wykorzystaniem obu platform, tym bardziej będę bacznie śledzić dalszy rozwój wydarzeń.

    Jestem ciekawa twojej opinii w sekcji komentarzy.

  • Najlepsze wtyczki do zbierania statystyk i ważnych danych na stronie z WordPress

    Statystyki na stronęProwadząc biznes w internecie albo nawet posiadając jedynie profesjonalną stronę internetową wizytówkę czy prowadząc eksperckiego bloga, zbieranie statystyk i przydatnych danych jest ich istotnym elementem.

     

    Statystyki i dodatkowe informacje mogą dotyczyć:

    • liczby odwiedzin witryny w danym dniu, tygodniu, miesiącu,
    • liczby unikalnych użytkowników,
    • rodzaju słów kluczowych, po których inni znajdują naszą stronę,
    • rodzaju linków klikanych na naszej stronie,
    • najczęściej czytanych artykułów,
    • stron internetowych, z których inni przechodzą na naszą stronę,
    • itp.
    (więcej…)

  • Gary Vaynerchuk i jak skutecznie zwiększyć swoje dochody

    Gary Vaynerchuk

    Czy jest ci już znany Gary Vaynerchuk? Gary jest bardzo ciekawą osobą – to przedsiębiorca prawie od „kołyski” ostro zaangażowany w kreowanie wizerunku za pomocą mediów społecznych i w ten sposób z dużym powodzeniem realizujący ekspansję swojego biznesu na światową skalę. Jest właścicielem wielomilionowego biznesu winiarskiego.

    Zasadnicze wartości, którymi się kieruje to:

    • budowanie dobrych relacji z innymi, (a zatem Klient to nasz Pan)
    • dostarczanie jak najwięcej wartości dla innych poprzez swoje różne działania,
    • najpierw dawanie i dzielenie się z innymi, a potem czerpanie korzyści.
    (więcej…)